Wnuczka i siostrzenica szwedzkich królów - Erika XIV i Sigismunda I. Trzecia córka siostry tego drugiego - księżniczki Frederiki i Björna Björnssona - syna kuzyna matki owej księżniczki. Ich dwie pozostałe córki, czyli siostry Victorii - Anna Briggita oraz Gunnel Christina, zostały wżenione do brytyjskiej, oraz norweskiej rodziny królewskiej.
Przeznaczeniem Victorii było wyjść za mąż za ówcześnie od niedawna panującego króla Szwecji - Kristiana II, a więc jej najbliższego kuzyna. ''Młodzi'' pierwszy raz spotkali się na pogrzebie króla Sigismunda I, a później drugi - podczas uroczystości koronacyjnych Kristiana. Połączyło ich ponoć uczucie, którym oboje w tajemnicy podzielili się ze swoimi bliskimi, a im się ten pomysł spodobał.
Nie długo później odbył się ślub i 16 - letnia Victoria zamieszkała w pałacu.
Jako szlachcianka o błękitnej krwi była wygodna i wymagająca, i mąż szybko jej się znudził. Nie należała do tych zagubionych, niewinnych dziewczątek, które tak młodo zostały wprowadzone w wielki dworski świat. Podobno czuła się tam jak ryba w wodzie i zdradzała króla przy każdej możliwej okazji, organizując podczas jego licznych nieobecności sekretne bale rozpusty. Ponieważ posiadał urodę wiecznego dziecka (np. w wieku 20 lat wyglądała na 14), miała wielkie powodzenie i mąż także przymykał oko na jej wybryki, pod warunkiem że kiedy przebywał w zamku spędzała z nim każdą noc. Cierpiał, ale dla jej pięknego dziecięcego ciała był gotów zrobić wszystko.
Sposób na życie Victorii nie spodobał się jednak opatrzności. Bo jak wytłumaczyć fakt, że swoje pierwsze dziecko urodziła dopiero w wieku 21 lat? W dodatku okazało się one niepełnosprawne i umarło po kilku godzinach życia. Dwa lata później na świat przyszła zdrowa, no ale jednak dziewczynka, która z powodu swojej płci nie mogła być brana pod uwagę jako następczyni tronu. Zresztą opatrzność i temu dziecku nie pozwoliła dożyć dorosłości. Umarło przed 5 rokiem życia. Dopiero za trzecim razem Victoria powiła zdrowego, silnego syna.
Ale to nie koniec kar boskich jakie na nią spadły. Po tych trzech, zresztą źle zniesionych ciążach, jej ciało podobno zwiotczało i pokryło się brązowymi plamami. Wyssały z niej one całe piękno, energie i zdrowie. A ona sama mocno się postarzała. To na dobre zakończyło jej seksualne przygody. Zbrzydła do tego stopnia, że nawet tak cierpliwy małżonek nie mógł już po prostu na nią patrzeć. Kazał więc wysłać ją do królewskiego pałacyku myśliwskiego, daleko w głębi północnych lasów, gdzie niedługo potem zmarła w samotności.
Tak została spisana jej biografia i tak zapamiętała ją ludzkość. Prawda jest jednak zgoła inna...